![]() Julia KP |
| Towarzyszą nam przez całe życie, wiążą się z dniem naszych narodzin, poczęcia aż do śmierci. Nie zaznaczają różnicy między artystą a odbiorcą dzieła sztuki, jeden i drugi ulega nim. Czy sztukę można zrozumieć, nie rozumiejąc twórcy, czy twórca obok swojego dzieła jest tylko rzemieślnikiem "bez wnętrza"? Pracujący nad produktem, czy coś tak wartościowego jak posiadanie talentu można przełożyć na język zysku i podaży? Oceniając twory ludzkiej egzystencji od postaci tragicznych płacących za talent najwyższą cenę po szczęśliwe, pełne spełnienia owoce sztuki. Te pierwsze mają ładunek „mówiący" o wartościach człowieczeństwa, nie zawsze w sposób wzniosły bywało że, brutalny, nadrealistyczny, trywialny i prostacki, ale to co było wyjątkiem kiedyś staję się być normą dzisiaj. Ten widok jest wszędzie, obecnie nie wymagający specjalnie skupionej uwagi bo tak wrosły w nasze życie: od mediów tryskających krwią, gwałtem i przemocą, pakowanym kałem w worki pod sztandarem dzieła sztuki, po żebrujących i proszących o litość. Kto nie chce ten nie widzi i nie ogląda, margines uświadomienia jest bardzo szeroki, przecież Arte świat nie powinien zawierać cenzury. Każdy twór dojrzewa najpierw w umyśle. Przodkowie podpatrywali naturę, świadczą o tym twory plastyki zwłaszcza nomadów, ludów koczowniczych ale i na stałe związanych z społecznie osiadłym trybem życia. Każdy byt, inna postać, każde "dziecko" a w przypadku sztuki to właśnie przeważnie "dziecko" jest odkrywcze. Dorosły twórca to doświadczenie już nabył, pytanie co zrobi z nim dalej, może okazać się że to co nabył wymaga na nowo opracowania dopasowania do rzeczywistości bo niesie wartość negatywną. Może okazać się, że nie jest ważne to co nabył, ale to co z tym zrobi i w jakim celu będzie używał i komunikował. Jeżeli celem jest przerażenie i strach przed życiem, wycofanie w obszar "bezdenny", regres do poziomu zwierzęcia, zatracenie myślenia - uwiąd woli? Celowością sztuki jest szukanie, poszukiwanie nowych dróg, wstrząsanie odbiorcą. Ktoś kto otrzymał np. karę mimo braku winy szuka treści korygujących, może być i odwrotnie, że kara idzie w parze z winą a co gorsza jest znana i w pełni uświadomiona. Sublimowanie własnych emocji twórczych jest częste u dusz artystycznych. Nie można podziwiać Mistrza nie znając jego dzieła a tym bardziej życia (Guernica - Picasso). To artysta śledził przebieg wojny i widział jej ślady. Ludzi takich było wielu, mimo doświadczeń przechodzili do „norm” życia chowając ujrzane tragiczne obrazy w zakamarkach swojego umysłu. Wielu słynnych muzyków, reżyserów jeżeli postrzegamy ich w ten sposób zarazem rozumiemy bardziej ich i sztukę którą proponują. Wiedza ta daje nam oparcie i obszar w którym te komunikaty jesteśmy zdolni odczytać. Może to następstwo postępu? Sztuka liczy sobie więcej lat - malarstwo Altamiry, Alhambry pozostaje ponadczasowe mimo "bycia" w pra sztuce. Postęp ma wpływ na rozwój imaginacji sztuki, ale zasady działania mechanizmów twórczych są stare. Przerażające staje się to że, twórca może nie umieć przekazać swojej wizji nie ogarniając maszyny posługując się nią i nią tworząc. Technika zaspokaja potrzeby, jest jednak tylko protezą w obliczu kontaktu z drugą osobą i jej odbiorem sztuki, nie zaspokoi też prostych form ukazywania siebie i uczuć. Nigdy nie jest łatwo mówić co jest negatywem a pozytywem w przesłaniu sztuki, sukcesem staje się jej zrozumienie. Emocje wzniosłe czy wstrętne i brutalne decydują o odbiorze dzieła. Im większy brak logiki, który czasami może wpływać na wielkość autora niż na samą sztukę, tym bardziej jest on popularny sygnalizując "furtkę" do badań, penetracji. Nurt negatywny mocno osiada w takich kryteriach pokazując jak "boli życie" - to tylko sygnał, bo nikt nie prowadzi terapii na tym etapie, ona i tak nie jest założona jako podstawa, podwalina powstania danego dzieła - jeżeli ma to miejsce to posiada charakter jednostkowy. Chory szuka lekarstwa, artysta może stanowić o wartości dzieła sztuki w rzeczywistości, choć to bardzo wymagające i nigdy nie może być oceniane jednoznacznie. Ogromny obszar do działań psychologii, psychiatrii i arteterapii, zwłaszcza gdy pojawiają się dysfunkcje i deficyty. Czas w którym rodzą się dzieła - ich rzeczywistość - jest ramą, otulającą ten proces, wszelkie próby wyrwania się z niego i tak prowadzą do początku. Zagubienie, lęki zwłaszcza egzystencjalne, (patologia również) tak jak powstałe dzieła w owym czasie mocno osiadają w tych ramach. Śledząc sztukę współczesną odbieram liczne sygnały powrotu do biologii, czyżby odwieczne pytanie: skąd przychodzimy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy trafiało do świadomości artysty podążając do łona matki natury, zatem natura budzi jeszcze emocje? Artysta może popełnić błąd, ale powinien szukać. Może nie „trafić” albo „przerosnąć” epokę: geniusze renesansu gdzie wiedza i natura przeplatają się. Pisząc o emocjach nie można pominąć tematu inspiracji życiem postaci świętych które są twórczą polemiką przenikającą świat historii sztuki poprzez wieki. Od odległych czasów artysta starał się uchwycić to co pozwala jednostce zostać świętą. Postaci z atrybutami swojego jestestwa portretowało wielu: najwybitniejsze nazwiska jakie wydała sztuka: Bernini, Michał Anioł, Caravaggio, Rafael i wiele innych którzy chociaż przez moment trwania aktu twórczego starali się odpowiedzieć, odnaleźć ten zagadkowy czynnik, lub na tyle przybliżyć go widzowi aby ten chociaż przez chwilę zaznał religijnej ekstazy i w tym wypadku chodziło o emocje. Opowieści o świętym życiu spowitym walką światła i ciemności jej zagadkowej modyfikacji której aurą otoczony jest ów wybawca - prób takich jest wiele od brutalnych naturalistycznych scen zdjęcia z krzyża po delikatne niuanse macierzyństwa Marii z dzieciątkiem prowadzących dialog z Zwiastowaniem i wyobrażeniem raju i piekła - jak w Ogrodzie ziemskich rozkoszy, czy w przedstawieniach ikon. Twórcy mierzą się z tym osobliwym tematem, penetrując znane ścieżki i żywoty. Odwiedzając poprzez epoki, studiując i sublimując symbolikę pozostawioną dla późniejszych pokoleń, nawiązując do wskrzeszenia i ponownego ugruntowania zdarzeń, stanów i relacji. Ciekawym przykładem jest szaman, to też twórca, niestety wykluczony przez społeczność i wolno bytujący poza nawiasami ogółu. Stanowi wartość przez umiejętność odczytywania znaków, pożądaną dla innych. Jednostki wybitne mają dar określania następstw zdarzeń. Niestety w parze z techniką... zwiadzie, program wygeneruje wizję. Człowiek walczy zawsze sam ze sobą, z tym co stanowi o nim: światopogląd, instynkty, osobowość, temperament. Kiedy musiał walczyć o przeżycie dostosowywał się do norm – one były proste, zwierzęta albo uciekały albo atakowały. Współcześnie dla sztuki temat ”bycie człowiekiem” się wyczerpał, a może zmienić pytanie człowiek-produkt-wizerunek będzie aktualne? Gdzie jest źródło energii uwalniającej emocje? Czy nadal jest ona skumulowana w popędach? ...Czy świat techniki wyklucza żywotność i czy ogranicza ją dając coś w zamian? Na myśl nasuwa mi się wspólnota biesiadna nucąca grecki skolion. Natura radziła sobie zawsze, umiała odnaleźć drogę do dalszego rozwoju i ewoluowania form. Urzekała, dawała drogę, zaskakując samoreplikując i powielając siebie. Wiedza potężna siła w twórczości winna być ukryta, uwolniwszy proces dla każdego inny: imaginacji i umiejętności odbioru dzieła sztuki , bo czyż nie od dawna wiadomo; nie chodzi oto aby: „łapać zajączka ale gonić go”... Pytam o granice, zabite i oprawione zwierzę jest tylko pokarmem i zdobyczą, metaforą. Kiedy szukamy tego co nieznane uwalniamy twórczość. Nauka natomiast nie jest emocją lecz przekazaną wiedzą. Wiedzą na tyle istotną, że może zmienić nie jeden światopogląd. Sztuka odzwierciedla stan rzeczy „wygenerowany” w czasie. W niej nie tylko zawiera się wiedza i nie wiedzą – często intuicja i czucie. Lęk przed sobą samym, nie wiedzą o sobie, budzi zmienne wrażenia. Emocje nie są stałe, adekwatne do sztuki, ogólnie przyjętych zasad, etosu. Krwawe igrzyska niosą pewien komunikat, ale on odbierany jest na różnych poziomach na przestrzeni zmieniającego się świata. Co powszechnie mogło powodować strach staje się akceptowalne w innych warunkach i odwrotnie. Pewne sytuacje zdają się porządkować, stanowić nową jakość. W harmonii ze sobą samym i światem rodzą się inne dzieła niż w bólu, ale tu i tu może powstać perła. Nie można zapominać o skrajnych, wychylnych emocjach: bolesnej ekstazie i uduchowionym cierpieniu, lub korygowaniu treści wypartych. Przekaz emocjonalny ma być wymowny: zależy do pewnej jakości w sztuce czy wartości ujawniającej się w przekazie i jego interpretacji. Celem jest zbudowanie wewnętrznego obrazu u odbiorcy. Artyści świadomie mogą igrać z tą cechą, komunikując utajone myśli i przekazy. Subtelność i krwawość, ciało i umysł, dusza doskonałym połączeniem staje się twórca obdarzony talentem w pewnym stopniu rzemiosłem i wrażliwością. Oczywiście można stworzyć, obliczoną, nastawioną na szok pracę, efekt jest łatwy do osiągnięcia i natychmiastowy. Zwłaszcza gdy posiłkujemy się obrazem przyjętym dla ogółu jako święty w połączeniu z „pra” emocjami np.: wywołaniem prakrzyku u widza. Ten natomiast może się bronić nie chcąc uwalniać utajonych stanów, wtedy niezłomny artysta proponuje ”waginę” wprost z gabinetu ginekologicznego: to przynosi efekty. W skrajnych przypadkach może dochodzić do samookaleczeń, mazania krwią i innych. Wszystko po to, aby widz w końcu uwierzył w fikcję, zaczął ja interpretować i wpisywać jako wiarygodną we własną strukturę. Skoro przeżycia twórcy były prawdziwe to dajmy je i oglądającemu. Czasami starcza mała cząstka gdyż: „woda drąży skałę”: doskonały znak, gest jasny i czytelny nie wymagający komentarza bo na stałe zakodowany w pamięci i widza i artysty. Wypracowany przez ludzkość od tysięcy lat i nie tracący na jakości i uniwersalności. Zdolny do odczytania mimo wielu różnic kulturowych. Manipulacja na światową skalę bez barbarzyństwa czy rewolucji. Artystyczne zapędy badają grunt do powstania, wypracowania obrazów symbolicznych. Proces te zaczynają się dużo wcześniej, dla artysty kończą się zazwyczaj w pracowni torując drogę do kontemplacji odbiorcy. Twórcy świadomie repetują znane formy aby ułatwić przekaz. Wcześniej czy później to co zostało wyprodukowane przez artystów trafia do publicznej akceptacji, jako nowe trendy sprzedajne w sztuce użytkowej, popularnej. Dla przeciętnego nabywcy substytutu sztuki nie jest w zasadzie już istotnie jakie były emocje związane z tworzeniem danego wizerunku, wszak kapitalizm przetrawia wszystko . Źródło: obraz "Guernica" Pablo Picasso - www.picasso.xorg.pl/guernica.php obraz "Ogród ziemskich rozkoszy" - Hieronim Bosch - www.pl.wikipedia.org/wiki/Ogród_ziemskich_rozkoszy obraz "Krzyk" Edward Munch - www.edwardmunch.webpark.pl/podstrona.html |
| Powrót do listy |

