![]() Julia KP
|
| Julia Kaczmarczyk-Piotrowska: Proszę opowiedzieć jakie były początki Pana Pawła Szkotaka i Teatru Biuro Podróży? Paweł Szkotak: Teatr, który założyłem, ma 22 lata. Zaczynałem w innej Polsce. W 1988 roku nie było łatwo o podróże, szczególnie te dalsze. To "dziecko" narodziło się z niespełnionej miłości do muzyki, naukę gry na skrzypcach przerwała mi choroba. Z czasem teatr zastąpił muzykę.Szukałem wtedy razem z przyjaciółmi swobody, oddechu, w akademiku toczyliśmy niekończące się dyskusje, wymienialiśmy się książkami drugiego obiegu. Wokół panowała duszna atmosfera, pierwszy scenariusz ze stemplem cenzury zachowałem do dzisiaj na pamiątkę. Chłonęliśmy wtedy - teatr, literaturę, sztuki plastyczne. JKP: To prawie ćwierć wieku. Ludzie, z którymi Pan współpracuje, czy oni się zmieniają, został ktoś z pierwszego zespołu? PS: Z pierwszego składu nie pozostał nikt. Najdłużej, ponad dwadzieścia lat, w zespole pracują Marta Strzałko i Jarosław Siejkowski. Bartosz Borowski, Tomasz Wrzalik ponad dziesięć. Łukasz Kowalski i Łukasz Jata ponad pięć. Współpracujemy też z wieloma aktorami gościnnymi. Nie sposób wymienić wszystkich nazwisk, z drugiej strony nie sposób pominąć Andrzeja Rzepeckiego, wspaniałego człowieka i aktora, który zginął w wypadku samochodowym podczas naszej pierwszej podróży do Edynburga. Przez te wszystkie lata przewinęło się przez teatr ponad sto osób. Co jakiś czas pojawiają się zupełnie nowi młodzi ludzie, tak jak przy produkcji Planety Lem. Zespół tworzą osoby w wieku od 22 do 46 lat.JKP: Pana widowiska cieszą się ogromnym zainteresowaniem, miejsca, do których są przypisane, są szczególne, skąd pomysły do tak wielu interesujących aranżacji? Spektakle odbywają się w plenerze są ściśle powiązane z etosem, kulturą tętniącą w tych miejscach. PS: Główną inspirację stanowią podróże, mieliśmy szczęście grać w wielu krajach, na wszystkich kontynentach. Często, kiedy występujemy poza Europą, scenografia jest rekonstruowana na miejscu, tworzą ją miejscowi robotnicy w Brazylii, Indiach, Iranie... Jako zespół pracujemy, jemy i pijemy razem z nimi. Zapraszają nas do swoich domów. Chłoniemy ich codzienność. Tego nie jest w stanie zaoferować żadne inne biuro podróży. To są niezapomniane spotkania. Podglądamy też artystów - jak tworzą i zwykłych ludzi - jak żyją. Jak się ubierają, co jedzą, jak mieszkają. Jakie są lokalne wierzenia i zwyczaje. Najpełniej do tej pory wykorzystałem to w Millenium Mysteries, spektaklu opowiadającym historię Jezusa. Przedstawienie to miało premierę w Wielkiej Brytanii w 2000 roku. Występowali w nim aktorzy różnych ras i kultur. Trzej Królowie jeżdżący na słoniu, strusiu i żółwiu byli ubrani w kostiumy, które podpatrzyliśmy w Egipcie, Korei i Australii, a aktor grający Śmierć nosił kolorową meksykańską maskę. Czasem nasze spektakle adaptujemy do lokalnych warunków. Na przykład na Kubie świnia paliła cygaro - aluzja była tak czytelna, że ostatni spektakl się nie odbył. W Iranie aktorki występowały w chustach, a cenzorzy namawiali nas, żebyśmy zamienili maski świń na maski owiec, ale byliśmy nieugięci. W obozie uchodźców w Bejrucie nasi widzowie w ogóle nie znali słowa teatr. Występowaliśmy więc jako cyrk. Zawsze też wybuchy entuzjazmu wywołują moi koledzy, kiedy w spektaklu mówią kilka zdań w lokalnych językach.JKP: Czerpie Pan z ogromnego źródła jakim jest kultura w tym wydaniu międzynarodowa, faktycznie bez barier, z ogromną dozą uniwersalności - poza podziałami. Piękna, bo otwarta. Czy może zmienić to jakiś kryzys, jaka jest Pana wizja, myślę, że warto zapytać kogoś z tak bogatym doświadczeniem artystycznym? PS: Kontakt z tak różną publicznością z tak wielu krajów utwierdził mnie w przekonaniu, że mimo różnic językowych i kulturowych jesteśmy jedną wielką ludzką rodziną ze sporymi szansami na porozumienie. Okazuje się, że widzowie odbierają przesłanie naszych spektakli pod każdą szerokością geograficzną. Jest zatem nadzieja, że kryzysy - ekonomiczne, polityczne i wszelakie inne uda się przezwyciężyć. JKP: Porozmawiajmy o Pana ostatniej produkcji; a jest to Planeta Lem. Lem był wizjonerem, odkrywcą, wynalazcą, nowym technologiem. Umiał patrzeć na potrzeby człowieka i uwzględniał je w swoich działaniach, jest to bardzo interesujące. Działające w świecie maszyny to protezy w osiąganiu potrzeb. Wizja stworzona przez Niego ma oddźwięk w otaczającej nas rzeczywistości, sięgnął Pan po tą wizję świata i człowieka i zarazem maszyn dlaczego? PS: Lem inspirował odkąd pamiętam?, to wybitny futurolog, filozof, a także znawca ludzkiej psychiki. Jednocześnie najczęściej tłumaczony polski pisarz, ambasador polskiej kultury. Ponieważ przedstawienie powstało na zamówienie Instytutu Adama Mickiewicza z okazji obchodów Polskiej Prezydencji w Unii Europejskiej, pomyślałem, że spektakl inspirowany myślą Lema będzie idealnie pasował. Scenariusz inspirowany był między innymi Kongresem Futurologicznym. Opowiada o planecie przyszłości, na której człowiek utrzymywany jest w stanie iluzorycznego dobrobytu poprzez roboty, które podają mu codzienną dawkę narkotyku. Do tego świata pozornej szczęśliwości przybywa Ijon Tichy, podróżnik z przeszłości. Odkrywa tajemnicę złudnego szczęścia? i namawia Lepniaki do buntu - Lepniaki, czyli ludzi, którzy nie wiedzą, jak smakuje wolność. Po udanej rewolucji, rzeczywistość bez działania halucynogenów okazuje się nie do zniesienia. Tym razem bunt obraca się przeciwko wyzwolicielom. Każda produkcja science-fiction to wielkie przedsięwzięcie produkcyjne. Przy Lemie współpracowałem z Agnieszką Zawadowską, autorką scenografii i kostiumów, która stworzyła dla aktorów nowe ciała ludzi i robotów. Muzykę przyszłości skomponował Krzysztof Nowikow. Ważne były też warunki prezentacji premiery. Opustoszała hala fabryczna H. Cegielskiego tworzyła znakomity industrialny kontekst, a kosmiczny mróz - premiera odbyła się w grudniu - połączył aktorów i publiczność. JKP: Planeta Lem była ogromnym wyzwaniem dla człowieka jego osobowości ukształtowanej w innych realiach, człowiek, który widzie długą podróż z miejsca gdzie świat zakazany był cenzurą w drodze do wolności. Jak maluje się przyszłość Teatru? PS: Teatr będzie istniał zawsze. Czasem będzie wchłaniał nowe technologie, czasem będzie bardzo prosty. Nie zmieni się tylko jedno. Spotkanie aktora z widzem. Człowieka z człowiekiem. Dziękuję za rozmowę JULIA KP PAWEŁ SZKOTAK Aktor, reżyser, założyciel i dyrektor poznańskiego Teatru Biuro Podróży. Urodził się w 1965 roku. Z wykształcenia reżyser i psycholog kliniczny. Zrealizował przedstawienia: "Einmal ist keinmal" (1988), "Łagodny koniec śmierci" (1990), "Giordano" (1992), "Carmen funebre" (1994), "Nie wszyscy są z nas" (1997), "Pijcie ocet, Panowie" (1998), "Selenauci" (1999), "Żyłem sobie po cichutku" (1999), "Pod drzwiami" (2000), "Millenium Mysteries" (2000), "Rękopis Alfonsa van Wordena" (2001), "Zaćmienie" (2003), "Kim jest ten człowiek we krwi?" na motywach "Makbeta" Williama Szekspira (2005), "H of D (Apartheid)" na podstawie "Jądra ciemności" Josepha Conrada (2007), "Planeta Lem" (2010) na podstawie prozy Stanisława Lema. Założony przez Pawła Szkotaka w 1988 roku Teatr Biuro Podróży jest jednym z najciekawszych polskich teatrów alternatywnych. Już sama nazwa zespołu sugeruje wędrówkę. Jest to wędrówka rzeczywista i metaforyczna - to biuro podróży nie tylko po świecie realnym, ale przede wszystkim po świecie imaginacji i wyobraźni. Podstawowym źródłem inspiracji są dla Szkotaka sztuki plastyczne - malarstwo i rzeźba, a także wydarzenia polityczne i społeczne. Czytaj dalej |
| Powrót do listy |

